Na zdjęciach z 2010 roku jasielski rynek nie wygląda jeszcze jak wielka, dopracowana scena wydarzenia znana z późniejszych lat. Widać raczej święto, które jest blisko ludzi: stoiska ustawione w miejskiej przestrzeni, przechodniów zatrzymujących się przy wystawcach, rozmowy prowadzone bez pośpiechu i rytm końca wakacji, który zaczynał pasować do Dni Wina coraz naturalniej.
To nie był początek samej inicjatywy. Za wydarzeniem stały już pierwsze edycje, petycja winiarzy i zmiana prawa ważna dla małych producentów. Lata 2010-2011 pokazują jednak moment, w którym Dni Wina można zobaczyć jako utrwalające się święto miasta. Wino wychodziło z sal konferencyjnych i branżowych rozmów, a coraz mocniej lokowało się między stoiskami, publicznością i codziennym życiem rynku.

Przy stoisku winiarza
Najważniejsza scena tych lat rozgrywała się przy stole lub drewnianym stoisku. Odwiedzający podchodzili, oglądali butelki, pytali o pochodzenie wina, a wystawcy opowiadali o odmianach, rocznikach i pracy w winnicy. Taki kontakt był dla młodego polskiego winiarstwa szczególnie istotny. Wino z lokalnych upraw wciąż wymagało objaśnienia, a Dni Wina dawały możliwość rozmowy twarzą w twarz.
W porównaniu z pierwszymi edycjami coraz mniej chodziło o samo udowadnianie, że winiarstwo na Podkarpaciu ma przyszłość. Coraz bardziej liczyła się codzienna obecność producentów w przestrzeni miasta. Jasło przestawało być tylko miejscem konferencji czy apelu o zmianę prawa. Stawało się gospodarzem wydarzenia, które mieszkańcy mogli zobaczyć, obejść i poznać bez specjalnego przygotowania.
Miejski rytm
Fotografie z tego okresu mają charakter reporterski. Nie próbują jeszcze tworzyć jednolitego obrazu promocyjnego. Dzięki temu dobrze pokazują zwykły rytm wydarzenia: ludzi przechodzących między stoiskami, krótkie postoje przy ekspozycjach, fragmenty rozmów, sceny z rynku i ślady programu towarzyszącego. Jest w nich mniej inscenizacji, a więcej obserwacji.
Rok 2011 dopowiada tę historię spokojniej. Widać kontynuację formuły, w której rynek pełni funkcję naturalnego centrum. Nie trzeba było budować osobnej przestrzeni dla święta: wystarczyło wypełnić centrum miasta stoiskami, programem i ludźmi, którzy chcieli spędzić tam część dnia.

Co zostało z pionierskich lat
Lata 2010-2011 zachowały jeszcze prostotę wcześniejszego okresu. Wydarzenie było już rozpoznawalne, ale nie miało tak rozbudowanej struktury jak późniejsze edycje z konkursem, warsztatami, Dniem Otwartych Winnic i pociągami enoturystycznymi. Właśnie dlatego ten fragment historii jest ważny: pokazuje Dni Wina w chwili przejścia.
Z jednej strony za organizatorami była droga od pierwszej edycji z 2005 roku i walki o bardziej przyjazne przepisy. Z drugiej strony przed wydarzeniem stały lata, w których miało ono nabrać większej skali, silniejszej oprawy i szerszego zasięgu. Rynek był już sprawdzonym miejscem spotkania, a publiczność coraz wyraźniej stawała się jednym z bohaterów Dni Wina.
W następnym etapie, obejmującym lata 2012-2014, ta formuła zaczęła dojrzewać. Stoiska pozostały centrum wydarzenia, ale wokół nich rosły jarmark, program miejski i coraz mocniejsza marka winiarskiego Jasła.