Każdy logotyp zaczyna się od prostego pytania – jak coś pokazać, żeby nie powiedzieć wszystkiego wprost?. To moment, w którym projektowanie przestaje być tylko pracą nad formą, a zaczyna być próbą uchwycenia sensu.
Przy pracy nad nowym znakiem Międzynarodowych Dni Wina w Jaśle to pytanie wracało na każdym etapie. Szybko okazało się, że nie da się tego wydarzenia zamknąć w jednym, prostym symbolu. Nie dlatego, że brakuje oczywistych skojarzeń, ale dlatego, że one przestały wystarczać.
To już nie tylko wydarzenie. To miejsce, które się odkrywa, ludzie, których się spotyka, czas końcówki lata i sposób jego przeżywania. To atmosfera, której nie da się sprowadzić do jednego znaku czy jednej metafory.
Dlatego nowy logotyp nie daje gotowej odpowiedzi. Zamiast tego buduje przestrzeń do własnego odczytania.
Projektowanie jako proces
Ten znak nie powstał w oderwaniu od kontekstu. Od początku był konsultowany i konfrontowany z tymi, którzy tworzą wydarzenie na co dzień.
W procesie projektowym uczestniczyli zarówno przedstawiciele środowiska winiarskiego – w tym członkowie Jasielskiego Stowarzyszenia Winiarzy „Vinum Pro Cultura”- jak i zespół Wydziału Promocji, Kultury, Sportu i Turystyki Urzędu Miasta w Jaśle.
To miało konkretne znaczenie.
Zależało mi, żeby ten znak nie był tylko ‘ładny’, ale żeby był prawdziwy dla tego środowiska – mówi projektant. Te rozmowy bardzo szybko sprowadzały mnie na właściwe tory.
Z jednej strony pojawiała się potrzeba zakorzenienia w miejscu i tradycji. Z drugiej – świadomość, że wydarzenie zmienia swój charakter i potrzebuje bardziej współczesnego języka wizualnego.
Nie chcieliśmy znaku, który będzie tylko powielał oczywiste skojarzenia. Bardziej zależało nam na czymś, co oddaje klimat i kierunek rozwoju – pada w trakcie konsultacji. To napięcie między tradycją a nowoczesnością widać później w samej formie logotypu.

Pierwsze odczytanie
Na początku odbiorca widzi po prostu formę – bez konieczności natychmiastowego rozumienia jej znaczenia. To kształt, który może przywoływać różne skojarzenia. Dla jednych będzie to kielich, dla innych roślina, jeszcze dla innych sylwetka człowieka. Każda z tych interpretacji jest poprawna, ale żadna nie wyczerpuje znaczenia znaku.
Ta wieloznaczność została zaprojektowana świadomie. Znak nie prowadzi jedną, zamkniętą ścieżką interpretacyjną. W pewnym momencie mieliśmy kilka wersji bardziej dosłownych, ale one za szybko się kończyły – mówi projektant. Tu zależało mi, żeby odbiorca zatrzymał się na chwilę dłużej.
I rzeczywiście tak się dzieje. Przy pierwszym spojrzeniu logotyp działa jako forma. Przy kolejnym zaczynają się ujawniać relacje między elementami, proporcje i kierunki. To proces, który rozwija się w czasie i zachęca do ponownego spojrzenia.
Z kawałków, nie z jednego kształtu
Ten logotyp nie jest jedną zamkniętą bryłą, którą można odczytać w jeden sposób i na tym zakończyć interpretację. Został zbudowany z fragmentów – różniących się kolorem, kierunkiem i ciężarem wizualnym, ale świadomie zestawionych tak, żeby tworzyły spójną całość. Zielony element pracuje jako spokojne tło znaczeniowe, przywołujące naturę i krajobraz. Czerwienie i bordo są bardziej nasycone, cięższe, wprowadzają rytm i wyrazistość. W centrum pojawia się żółty punkt – niewielki, ale kluczowy, bo to on skupia uwagę i porządkuje odbiór całej kompozycji.
To sposób myślenia o znaku jako o zestawie elementów, które zaczynają działać dopiero w relacji do siebie. Każdy z nich ma sens osobno, ale dopiero razem budują napięcie i równowagę. Trudno tu wskazać jeden dominujący fragment – to raczej układ zależności, który działa jako całość, bez potrzeby dopowiadania wszystkiego wprost.
W tej kompozycji jest jeszcze jeden element, który zmienia sposób jej odbioru, choć na pierwszy rzut oka może pozostać niezauważony. Prawa część znaku układa się w literę „j”. To raczej detal, który odkrywa się z czasem, i kiedy już zostanie zauważony, zaczyna porządkować całą interpretację. To było ciekawe, bo to nie było coś, co chciałem narysować od razu. Raczej coś, co wyszło z formy i postanowiliśmy to zostawić. Przyznaje projektant.
Ten jeden element robi bardzo konkretną rzecz – wiąże znak bezpośrednio z Jasłem, ale bez potrzeby podpisu czy dodatkowego oznaczenia. Miasto nie pojawia się tu jako dopisek, tylko jako część konstrukcji. Dzięki temu logotyp działa jednocześnie jako symbol wydarzenia i znak miejsca, z którym to wydarzenie jest nierozerwalnie związane.
Kolorystyka jako element opowieści
Kolorystyka tego logotypu nie jest przypadkowym zestawieniem barw, ale świadomie zbudowanym systemem znaczeń, który uzupełnia formę i wzmacnia jej odbiór. Zieleń działa tu jako odniesienie do krajobrazu, jest spokojna, naturalna i zakorzeniona w miejscu. To kolor, który wprowadza równowagę i stanowi tło dla pozostałych elementów.
Czerwienie i bordo wprowadzają wyraźniejszy ciężar wizualny. Są bardziej nasycone, budują poczucie intensywności i dojrzałości. To kolory sugerujące moment kulminacji, pełnię sezonu, coś doprowadzonego do końca. W zestawieniu z zielenią tworzą napięcie, które jest charakterystyczne dla całej kompozycji znaku.
Żółty element, choć niewielki, pełni bardzo ważną funkcję. To punkt światła, który przyciąga uwagę i jednocześnie porządkuje odbiór całości. Wprowadza energię, ale też równowagę – bez niego kompozycja byłaby ciężka i mniej czytelna.
Całość można odczytać jako zapis konkretnego momentu w czasie. Końcówki sierpnia. Okresu, w którym wszystko jest już ukształtowane, spokojniejsze, ale wciąż intensywne. To wrażenie działa intuicyjnie i nie wymaga dodatkowego tłumaczenia.

Dlaczego to ma sens?
Ten logotyp nie próbuje opowiedzieć wszystkiego naraz i nie zamyka się w jednej, dominującej interpretacji. Został zaprojektowany tak, aby zostawić odbiorcy przestrzeń – zarówno wizualną, jak i znaczeniową. Dzięki temu nie narzuca jednego sposobu odczytania, ale pozwala zobaczyć w nim różne rzeczy w zależności od kontekstu.
Można widzieć w nim odniesienie do kielicha, można dostrzec roślinę, można skupić się na samej kompozycji. Każda z tych interpretacji jest poprawna. To właśnie ta otwartość sprawia, że znak nie „zużywa się” po pierwszym kontakcie, tylko daje się odczytywać wielokrotnie.
Dobrze odpowiada to temu, czym dziś są Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle – wydarzeniem, które nie zamyka się w jednej narracji, ale buduje doświadczenie rozłożone między miejscem, ludźmi i czasem. Ten logotyp nie jest więc zamknięciem identyfikacji, tylko jej początkiem.
Na koniec
Dobry znak to taki, do którego chce się wracać – pada na końcu rozmowy. To zdanie dobrze podsumowuje sposób myślenia, który stoi za tym projektem.
To nie jest znak, który próbuje zrobić wszystko od razu. Nie narzuca się i nie tłumaczy każdego elementu wprost. Zamiast tego działa spokojniej – zostawia pierwsze wrażenie, a potem daje przestrzeń na kolejne odczytania.
Przy pierwszym kontakcie jest formą. Przy kolejnym zaczyna się układać w znaczenia. Z czasem można zauważyć detale, które wcześniej umykały – relacje między elementami, rytm kolorów, ukrytą literę „j”.
To właśnie sprawia, że ten logotyp nie kończy się na jednym spojrzeniu. Wraca się do niego naturalnie, a za każdym razem można zobaczyć w nim coś trochę innego.


